MOK Pszów

15 urodziny Digger

 

Wiele okolicznych imprez zrobiło na mnie wrażenie. W mojej pamięci do końca życia zapisze się Magia Rocka w 2006, niezapomniany Tuff Enuff w Zwierciadle, absolutnie genialny Wracku Festiwal. Jednak nic nie może mierzyć się z tym czego doświadczyłem w Pszowie, podczas piętnastych urodzin zespołu Digger.
Przez cały ten czas zespół przeszedł szereg zmian muzyczno - osobistych by ewoluować do obecnej formy.

Zgodnie z zapowiedziami pierwszym koncertem był Digger w starym składzie. Na miejscu stawili się: wokalista, Marek "Obcy" Rycman oraz basista Tomasz Szczansny.
Choć pod sceną bawiło się niewiele osób, a nagłośnienie stwarzało drobne problemy to zespół dawał z siebie wszystko. Kapela zaprezentowała swoje stare szlagiery, m.in. nie grane na koncertach Turrirut czy Shahty. Poza starymi członkami zespołu na scenie pojawił się także Lingo z Drive-by aby wyrapować utwór Chango.
Na zakończenie chłopaki zagrali kawałek Digger, wielki szacun panowie, to się będzie pamiętać.

Po koncercie Digger przygotowywać zaczął się Whizper. Rzeźnicy z Knurowa dali mega show, mimo ograniczonego seta (zespoły miały grać 2-3 utwory co uważam za plus, gdyż te występy miały być swego rodzaju "sto lat" dla Digger'ów). Zaprezentowali nowy materiał, który będzie można usłyszeć na ich debiutanckim albumie i musze przyznać, że te utwory na żywca sprawdzają się wyśmienicie. Publiczność domagała się bisa na co chłopaki przystali ochoczo, zagrali i zostawili po sobie tylko zgliszcza.

Następną kapelką był Drive-By. Tu niestety pojawiły się słyszalne błędy muzyków, ale na szczęście nie były one bardzo rażące, a całość występu robiła pozytywne wrażenie. Drive-By zaprezentowało m.in. John Ty Jaraj, który trafił na singiel promujący nadchodzącą płytę. Ludzie podchwycili ten motyw, świetnie bawiąc się pod sceną. Na koniec zespół uraczył nas genialnie wykonanym coverem. Niewiele jest utworów, które tak bardzo mogły wpasować się w tę imprezę, chodzi oczywiście o Agnostic Front - For My Family.
Później zespół wyszedł na bis, aby dokończyć swoje dzieło, następnie wręczono prezenty solenizantom.

Kolejnym zespołem był młody Intoxicated. Tutaj również zaistniały drobne problemy techniczne, jednak trzeba przyznać, że od pierwszych chwil ich występu pod sceną rozpętało się istne piekło. Chłopaki nie brali jeńców, zagrali z kopem w oldschoolowym stylu. Jeżeli nie spoczną na laurach czeka ich świetlana przyszłość. Cover w ich wykonaniu to: Agent Orange niemieckiego Sodom.

Ostatnim supportem tego wieczoru byli weterani z Rybnika, Pro-creation. Prosiaki to po prostu maszyna do grania koncertów, ich utwory to istne killery, zaczęli od Głos, aby później przywalić sztandarowym Prosiak4Life (reakcji tłumu chyba nie musze opisywać).
Pojawił się nawet cover, mimo iż Prosiaki nie lubują się w tego typu operacjach, to po mistrzowsku zagrali Illusion - Nóż. Gościnnie pokazali się Ratay (DGR) oraz Lingo (DB). Mógłbym narzekać, że było za głośno, ale nie widzę w tym sensu, gdyż występ był naprawdę dobry. Pro - Creation zabisowało kawałkiem W.N.A.S. później wręczyli solenizantom prezenty i nastała wyczekiwana premiera teledysku.

Niestety tu pojawiły się problemy techniczne, na szczęście po długim majstrowaniu przy laptopie udało się odpalić ów teledysk. Pomimo tego, że Bicz jest genialnym kawałkiem, na premierze dźwiękowo poległ. Niewiele można było wyłapać, ale jeśli jednak chodzi o kwestię samego filmu uważam, że trzyma poziom. Pomimo, że premiera było jedynym słabym punktem imprezy, nie mogła zaćmić tego co nastąpiło później.

Wraz z klimatycznym intro na scenie pojawił się Digger. Zaczęli od Lan's A Lot i tym samym ludzie ruszyli w rytm dzikiej muzyki, żadnych problemów z dźwiękiem, zespół w szczytowej formie, po prostu ogień.
Poza standartowymi kawałkami z ostatniego albumu (Shnaps, Ukuto etc.) poszły także nowe, m.in. Bicz.
Na scenie nie mogło także zabraknąć gości, pojawił się wokalista Noise Division, w coverze Pantery - I'm Broken, utwór mega pozytywnie przyjęty, wykonanie cudowne. Jednak nawet taki utwór nie był w stanie przebić Born To Be Wild, wiadomo kogo, na sali znał to każdy, tak panowie YOU WERE BORN, BORN TO BE WILD!
Po całkiem sporym secie zespół pożegnał się z ludźmi, naturalnie nie pozwolono im zejść bez dwóch bisów. Jednym z nich był Equla Comba, wykonany na spontana z jakimś borokiem wyrwanym z tłumu. A na do widzenia, Tester z Obcym na wokalu.

Podsumowując, pomimo małej frekwencji koncert zapisze się na trwałe w mojej pamięci, zespoły spisały się na medal (choć zabrakło Pigs in Tank), organizacja pierwsza klasa (Pozdro dla M.S.), after party z pewnych powodów nie pamiętam już tak dobrze, ale i tak mówię STO LAT CHŁOPAKI!

 

  Digger wystąpił w starym składzie: Tomasz Szczansny (bas), Marek "Obcy" Rycman (wokal), Dawid "Ratay" Ratajski (wokal), Grzegorz Sulski (perkusja), Borsuk (gitara), Jarek Krakowiak (gitara)  

  Whizper w składzie: Cyrax (wokal), Kizol (gitara), Owca (gitara), Szallet (bas), Troyan (perkusja)  

  Drive-By wystąpił w składzie: Lingo (wokal), Kolo (bas), Payoy (gitara), Sajmon (perkusja)  

  Zespół Intoxicated wystąpił w składzie: Dawid Sówka (bas, wokal), Adrian Sówka (gitara), Patryk Gruszka (gitara), Adrian Wilk (perkusja).  

  Pro - Creation wystąpił w skladzie: Arkadiusz Patalong (wokal), Adrian Czarnota (bas), Pawel Adamczyk (gitara), Marcin Ganczarski (gitara), Bartek Skulski (gitara), Krzysztof Lenard (perkusja)  

  Zespół Digger w składzie: Ratay (wokal), Suulskier (perkusja), J.J. (bas), Kraken (gitara), Borys (gitara)  

  Publiczność:  

tekst: Daniel Lach, foto: Krzysiek Rakszawski (http://party4fun.pl)

 
Komentarze Internautów:
 

 


DAN04-07-2011, 01:31

100 lat chłopaki !!!!!


Radi10-10-2011, 19:51

Luna\\m/ ;p


Podaj imię:

Twój komentarz: