Siedem edycji! Mimo pewnych wad, kryzysu gospodarczego i spadku koniunktury na dobrą muzykę Magia Rocka wciąż trzyma się wcale dobrze. Rok w rok festiwal organizowany jest na tym samym niezłym poziomie. Nie inaczej było tym razem.

Pierwszych nielicznych gości przywitał UZIEL, przedstawiciel lokalnej sceny death metalowej. Chłopaki dobrze wiedzą na czym polega zabawa w ekstremalny metal i dali temu pełen wyraz. Mają w sobie to "coś" i dzięki temu można było przymknąć oko na pewne braki w technice i niekompetencje nagłośnieniowca.

Przed niewiele większą publicznością przyszło wystąpić zespołowi ILO1. Jeśli idzie o technikę, to kapela zaprezentowała się z jak najlepszej strony. Wszystko było równo i na miejscu. Miłe wrażenie sprawiała też wciąż uśmiechnięta wokalistka. Problem jednak w tym, że muzyka zupełnie mnie nie ruszyła. Ale prawdę powiedziawszy nie spodziewałbym się, żeby zespół reklamujący się hasłem "muzyka dla prawdziwych kobiet" porwał moją zaschłą i nieczułą męską duszę. Ciekawi mnie jednak, jak zespół podobał się żeńskiej części publiczności.

Ostatnim bandem spełniającym niewdzięczną rolę supportu był PATHFINDER. Mam jeszcze w pamięci ich występ z Piecowiska, dzięki któremu zakwalifikowali się na Magię Rocka. I wiecie co? Nic się od tamtego czasu nie zmieniło! PATHFINDER raz z lekkością i polotem tchnął w publikę masę pozytywnej energii skłaniając ludzi pod sceną do entuzjastycznej zabawy. Jedyne co mógłbym temu zespołowi zarzucić to, niestety, brak oryginalności. Ich inspiracje włoskim RHAPSODY są aż nazbyt widoczne.

TRI STATE CORNER byli swego rodzaju ewenementem na festiwalu. Już nie support, ale jeszcze nie gwiazda. Dobrze sprawdzili się w roli "płynnego przejścia" serwując nam ciekawe połączenie ciężkiego grania z mandoliną, która nadała ich muzyce lekko folkowego posmaku. Mimo, że nieco monotonny wokal psuł nieco ogólne wrażenie, to nie da się zaprzeczyć, że mieliśmy do czynienia z prawdziwie profesjonalnymi muzykami.

Niemal największą porażką (o największej będzie za chwilę) festiwalu był występ zespołu PUDELSI. Po co oni na tym festiwalu? Tego nie wie chyba nikt poza organizatorami. Nie spotkałem się z ani jedną przychylną opinią na ich temat przed ich występem, a po występie to nawet o neutralną było trudno. Repertuar mieli nijaki, według mnie zaczepiali o zbyt wiele motywów i styli. Sprawiało to wrażenie, że właściwie sami nie wiedzieli co chcą grać. Ale to i tak nic w porównaniu z ich nowym "charyzmatycznym" liderem. Myślałem, że bez Maleńczuka może nie będzie tak źle. Niestety pomyliłem się. "Ten nowy" - chcąc zapewne dorównać poprzednikowi - wykazał się niezwykłą elokwencją w zakresie chamstwa i arogancji. Żałosne. Nie wiem, czy po tym wszystkim kogoś jeszcze obeszło, że to naprawdę dobrzy i utalentowani muzycy...

W sprawie IRY nie pozostaje mi nic innego jak uderzyć się w pierś i oddać im honor. Zawsze miałem ich za nijako grających cieniasów. Myliłem się. Po raczej średnim początku zespół szybko się rozkręcił porywając za sobą fanów... i mnie. Artur Gadowski jest naprawdę charyzmatycznym liderem i wie jak sobie radzić z publiką. Trudno było się nie wciągnąć. Ostatecznie złamałem się gdy IRA zagrała "Mój dom", jeden ze swoich starych hiciorów. Ze sceny było czuć wtedy prawdziwą moc! Od dzisiaj nie dam nic na nich powiedzieć.

Gdy technicy z VADER zaczęli rozkładać na scenie rynsztunek zespołu zaczęły we mnie buzować emocje. Tak, na to właśnie czekałem! Na dobrego deathmetalowego kopa w światowym stylu! Jakiż więc był mój zawód, gdy zespół zaczął grać, a z ich świetnej gęstej i żywiołowej muzyki dźwiękowiec zrobił dudniącą ścianę hałasu!. Poczułem się oszukany. Nie zmieniło tego nawet świetny set, czy popisy doskonałych technicznie muzyków (Paul, za swoim ogromnym zestawem perkusyjnym spisywał się lepiej niż się spodziewałem!). Tak sobie myślę, stali bywalcy imprezy od dłuższego czasu marzą o jakiejś zagranicznej gwieździe na festiwalu, ale wolę porzucić te plany do czasu aż nagłośnienie na Magii Rocka przestanie być loterią.

Na skutek niezależnych od organizatorów okoliczności nastąpiło pewne przetasowanie w rozkładzie festiwalu i w ostatniej kolejności wśród gwiazd (zamiast w pierwszej) zagrali punkowcy z KSU. Zakulisowe doniesienia pozwalają przypuszczać, że Rzeczpospolita Polska wzbogaciła się na tym incydencie z tytułu podatku akcyzowego. Niestety zmęczenie i późna pora nie pozwoliły nam na zapoznanie się z występem KSU.

W normalnych warunkach podsumowując tekst napisałbym zapewne, że jedyną rzeczą, która psuła ogólny wizerunek imprezy były problemy z nagłośnieniem. Nie tym razem. Absolutną porażką był Końjo w roli prowadzącego. Niestety kilka wyuczonych rymowanek powtarzanych co roku, chamstwo w stosunku do konkursowiczów i nieumiejętność wyraźnego wysławiana się spowodowana upiciem nie jest tym czego oczekuje się od prowadzącego. Mam nadzieję, że organizatorzy usłuchają w reszcie powtarzających się co roku próśb uczestników festiwalu i zatrudnią jakiegoś kompetentnego człowieka na tym stanowisku. I oby wyszło im lepiej niż zeszłoroczny eksperyment z Doktorem.

 

  Uziel w składzie: Łukasz Schubert (gitara), Sebastian Bartek (bas, wokal), Dariusz Bugla (klawisze), Piotr Kulesza (gitara), Kamil Szuszkiewicz (perkusja)  

  Ilo1 w skladzie: Dorota Granieczny (wokal), Marcin Ganczarski (gitara), Pawel Adamczyk (bas) oraz gościnnie Leon (perkusja).  

  Pathfinder wystapil w skladzie: Arkadiusz Ruth (bas), Gunsen (gitara), Simon Kostro (wokal), Slawomir Belak (klawisze), Kamil Ruth (perkusja), Karol Mania (gitara).  

  Zespół Tri State Corner wystaapił w składzie: Lucky (wokal), Janni (gitara, mandolina), Christoph (gitara), Markuz (bas), Chris (perkusja).  

  Pudelsi w składzie: Andrzej "Pudel" Bieniasz (gitara), Franz Dreadhunter (gitara basowa), Szymon Goldberg (wokal), Dario Litwińczuk (gitara), Marek "Motyl" Motylski (perkusja), Krystian Jaworz (klawisze), Bartosz Bętkowski (saksofony, flet)  

  Ira: Artur Gadowski (wokal), Marcin Bracichowicz (gitara), Piotr Konca (gitara), Wojciech Owczarek (perkusja), Piotr Sujka (bas).  

  Vader w składzie: Piotr "Peter" Wiwczarek (wokal), Tomasz "Reyash" Rejek (bas), Wacław "Vogg" Kiełtyka (gitara), Paweł "Paul" Jaroszewicz (perkusja).  

  Publiczność:  

 

Tekst: Adrian "Ryan" Sładek przy konsultacji z Demonem.

Foto: Paweł Wengerski

 
Komentarze Internautów:
 

 


Klaus02-09-2009, 22:59

\"Tak sobie myślę, stali bywalcy imprezy od dłuższego czasu marzą o jakiejś zagranicznej gwieździe na festiwalu, ale wolę porzucić te plany do czasu aż nagłośnienie na Magii Rocka przestanie być loterią.\" Tak, tak i jescze raz tak! Obiema rencami się podpisuję.


Ryan03-09-2009, 00:27

@Klaus - jak to zacytowałeś, to zdałem sobie sprawę jak te zdanie jest okropnie napisane ^^\".


Ryan03-09-2009, 00:30

@Klaus - jak to zacytowałeś, to zdałem sobie sprawę jak te zdanie jest okropnie napisane ^^\".


Klotod03-09-2009, 17:18

O ile wiem i widzę na fotkach to na perkusji w ILO1 nie grał Olaf !!!!!!!! Może wcześniej zasięgalibyście troszkę informacji . Pozdrawiam


Konso03-09-2009, 20:41

Zasięgnęliśmy informacji a to było zwykłe przeoczenie z mojej strony. Oczywiście na Magii Rocka 2009 Ilo1 wystąpił z Leonem na bębnach.
Pozdrawiam


axi03-09-2009, 22:03

a może by tak więcej zdjęć publiczności


konso03-09-2009, 23:00

Więcej ???
Może i by dało rade, ale czy jest taka potrzeba ????? :)


xde04-09-2009, 16:55

Było by fajnie xD może siebie gdzieś tam nawet znajdę :P


anonimowy amator05-09-2009, 12:49

ja też podpisuję się pod prośbą o większą ilość zdjęć publiki, jak chcemy zobaczyć zdjęcia gwiazd to tego jest pełno w goglach, a publika tam siebie nie znajdzie


Wiola ;-)05-09-2009, 12:51

Było fantastycznie!! Choć ceny biletów trochę ludności odstraszyło :P Choć ja nie żałuję ;-)
Ps: Ekstra Fotki na stronce ;-), ale szkoda że mnie nie ma :-( :P


Konso05-09-2009, 21:38

Dołożyłem troszkę fotek publiczności, mam nadzieję, że teraz będziecie usatysfakcjonowani :)


obserwator06-09-2009, 19:40

Wiola, ceny biletów ludzi nie odstraszają, bo wjazd na MR nie był przesadnie drogi-cena była bardzo przystępna. Ludzie przestają chodzić i jeździć na koncerty z innych powodów: zwykłe lenistwo, YouTube, DVD itd. Lub poprostu mają w dupie kapele Live. Ot i proza


Jo07-09-2009, 13:18

Moim zdaniem poziom muzyczny w porównaniu z poprzednimi edycjami idzie w dół i ludzi też mniej. Mało supportów a nie każdy na nazwe Ira leci jak słitaśna 16 jakaś.


Droździol07-09-2009, 16:45

Ja na MR dotarlem pod koniec Tri State Corner. Ale nic straconego, byli juz w Gotartowicach oraz w Czerwionce.
Niezgodze sie co do Pudelsow. Koncert byl udany, a rytmy reggae fajnie urozmaicily calosc. Jezeli ktos nie lubi reggae, no to cóż...;)
IRA rzeczywiscie pokazali pierwsza klase. Nie slucham na codzien takiej muzy, bo wydaje mi sie za latwa i malo alternatywna, ale to co pokazali na zywo bylo super.
Vader, rewelacja. \"Napierdalanka\" pierwszej klasy. Rzeczywiscie cos nie tak bylo z naglosnieniem. Co wrazliwsi sluchacze oddalili sie od sceny, aby nie psuc sobie sluchu. Ja stalem obok \"miksera\" i tam bylo juz w miare OK.
Dotrwalem takze do KSU. Wciaz maja jakies problemy z czlonkami i z poprzedniego skladu byl tylko Siczka i perkusista, tak wiec nie zagrali wszystkich kawalkow. Koncert udany. Nie bylo wpadek. Nie bylo tez show. Po prostu, stare dobre KSU.


xde07-09-2009, 20:24

Dzięki za zdjęcia :) zna ktoś może jakieś inne strony ze zdjęcia MR ? Bo ja jako utajona blondynka nie umie znaleźć xD


Anonim07-09-2009, 22:36

xde, pewnie za jakis czas pojawia sie na stronie MR.


Podaj imię:

Twój komentarz: