30 października w wodzisławskim Art. Cafe odbyła
się pierwsza część czwartej odsłony festiwalu Brania Fest zatytułowana
Deathly Day.
Festiwal ten jest żywą pamiątką po tragicznie zmarłym Tomku
Brańce, zwanym popularnie Brania. Stąd tez wzięła się nazwa.
Przyjaciele Tomka rok w rok organizują kolejne odsłony festiwalu
i co najważniejsze nie mają zamiaru przestać.
Planowo wystąpić miało pięć zespołów: Pigs In Tank, Uziel,
Exhalation, Negation oraz Trauma. Niestety Negation nie mógł
dojechać.
Jak widać po zestawie kapel, była to niezła uczta dla fanów
ostrego grania.
Pierwszym zespołem wieczoru był rybnicki hardrockowy Pigs in
Tank. Zabrzmieli bardzo dobrze, mocny bas przewracał flakami
i dodawał mocy ich muzyce. Zdecydowanym plusem była dobrze współpracująca
sekcja.
Obok swoich numerów zagrali także dwa covery, Seek And Destroy
Metallicy oraz przerobioną wersję Paranoid Black Sabbath.
Od samego początku poruszyli ludzi zmuszając ich do zabawy pod
sceną.
Jedynym minusem była momentami nieczysta gra Radzia, zwłaszcza
gdy wspomagał wokalistę.
Świetny występ z mocnym wykopem, niestety trochę za krótki.
Kolejna formacja jaka pojawiła się na scenie to Uziel z Wodzisławia.
Zespół wystąpił bez klawiszowca, co niestety przedłożyło się
na występ. Mimo, iż zagrali technicznie bardzo ładnie to cały
czas dało się odnieść wrażenie że czegoś brakuje.
Zaprezentowali nam kawał solidnego metalu podzielonego na dwa
sety. W ich repertuarze nie zabrakło także coverów.
Następni w kolejności to się kapela z Będzina o nazwie Exhalation.
Według nas najlepszy występ tego wieczoru. Pokazali wszystkim
jak należy grać death metal, było ostro i dynamicznie.
Drapieżność muzyki potęgował wygląd wokalisty wyposażonego w
sporej długości kolce na rękach. Zarówno brzmienie jak i technika
stała na bardzo wysokim poziomie. Nic dodać nic ująć - po prostu
świetny koncert.
Gwiazdą wieczoru byli starzy death metalowi wyjadacze, czyli
zespół Trauma z Elbląga. Korzenie zespołu sięgają końca lat
osiemdziesiątych.
Niestety przygotowania do występu trwały w nieskończoność. Kapela
tej klasy powinna szybciej poradzić sobie z przygotowaniem i
zestrojeniem całości.
Po ponad godzinie wreszcie doczekaliśmy się .... Rozpoczęli
klimatycznym intro, by po chwili odpalić z grubej rury i dać
niezłego czadu.
Od początku pod sceną rozpętało się istne szaleństwo. Widać,
że większość czekała właśnie na występ Traumy.
Wielki plus za nagłośnienie, szczególnie powalało mocne i głębokie
brzmienie gitar.
Festiwal Brania Fest to świetna inicjatywa, nie pozwala zapomnieć
o zmarłym przyjacielu, brawa dla organizatorów za determinację
i wytrwałość.
Niestety nie obyło się też bez wpadek. Od samego początku szwankowała
organizacja, były niedomówienia jeśli chodzi o godzinę rozpoczęcia
imprezy, miała to być 17:30 potem 19:00 w końcu wszystko rozpoczęło
się po godzinie 20.
Drugi dosyć istotny mankament to przerwy techniczne przeciągające
się w nieskończoność. Przerwy te wybijały ludzi z rytmu dobrej
zabawy i niszczyły zbudowany przez poprzedni zespół klimat.
Trzeba to sobie powiedzieć otwarcie, blisko godzinne przestoje
między występami kolejnych zespołów to zdecydowana przesada,
mam nadzieję, że na drugiej odsłonie festiwalu Brania Fest IV
organizatorzy zadbają o wyeliminowanie tej niedogodności.
Mimo pewnych wad i niedopatrzeń czwarta Brania na pewno należy
do imprez jak najbardziej udanych. Przyszło sporo ludzi, zagrały
świetne kapele, panował swojski, przyjazny klimat a wśród publiczności
został rozlosowany tatuaż.
Już czekamy na drugą odsłonę Brania Fest IV, która odbędzie
się 27 listopada w tym samym miejscu. Zapraszamy.
|