| |
15 października 2011 r. odbył się drugi koncertowy
dzień X Boguszowickich Dni Młodych, na którym wystąpiło aż siedem
zespołów.
Sobotni wieczór w Domu Kultury w Boguszowicach otworzyły dwa
debiutujące składy.
Pierwszym z nich był Heart Of Darkness grający mieszankę metalu
i gotyku, w stylu Nightwish czy Thearte of Tragedy. Zespół pochodzi
z Rybnika i istnieje od marca 2010 roku. Zagrali nam ciekawego
seta, złożonego z własnych utworów oraz kilku coverów, miedzy
innymi Nightwish oraz - i tu ciekawostka - rybnickiej formacji
The Crossroads.
Uwagę zwracał bardzo żywiołowy perkusista oraz gitarzysta. Niestety
klawisze były za mało wyraziste i zamiast robić klimat, chowały
się w tle. Wokalistka według mnie śpiewała za delikatnie,co
nie za bardzo pasuje do wykonywanego stylu muzycznego.
Myślę, że mimo niedociągnięć debiut wypadł całkiem nieźle. Muszą
jednak sporo ćwiczyć i grać jak najwięcej koncertów,aby zdobyć
doświadczenie sceniczne.
Kolejny debiut to trzy dziewczyny, trzy instrumenty, trzy wokale,
tak w skrócie można . powiedzieć o Paj. Muzyka tego trio to
mieszanki rocka i poezji śpiewanej, wykonanej w formie opowieści
o miłości.
Wszystkie dziewczyny udzielają się zarówno wokalnie jak i instrumentalnie.
Nietypowy pomysł na zespół, tak jak nietypowy jest dobór instrumentów,
mogliśmy usłyszeć gitarę, ukulele oraz skrzypce.
Był to również bardzo udany debiut, nie licząc kilku fałszów
oraz zupełnie nieudanego wykonania covera Cranberries - Zombie.
Trzymam kciuki za zespół Paj, bo to naprawdę ciekawa koncepcja
na koncertowanie.
Kolejny zespól na boguszowickiej scenie to Josephine. Widziałem
ich w akcji po raz pierwszy i bardzo pozytywnie mnie zaskoczyli.
Zagrali sporego seta w popowo - rockowych klimatach. Od początku
widać było, że wszyscy instrumentaliści to doświadczeni muzycy.
Pokazali pełen profesjonalizm. Bardzo podobał mi się kontrast
między mocnym i soczystym basem, a stonowanymi klawiszami, dodającymi
smaczku utworom.
Nie można zapomnieć także o Paulinie, bo bez jej wokalu utwory
Josephine nie brzmiały by tak dobrze.
Chociaż występ bardzo mi się podobał, to przychodziły momenty
w, których czegoś brakowało .... a może tak właśnie miało być...
Po występie Josephine na scenę wyszedł zespół o nazwie Sunrise
On The West, który zbombardował nasze uszy rockowo - metalową
mieszanką. Bardzo dobre solówki napędzały i urozmaicały kawałki.
Niestety mam mieszane odczucia co do wokalu, który w niektórych
utworach potrafił zaśpiewać dobrze, w innych zaś zupełnie się
gubił. Mimo tego że brakowało ruchu i dynamiki na scenie, to
odebrałem ich występ bardzo pozytywnie.
Teraz przyszła kolej na zespół, który debiutował na zeszłorocznych
Dniach Młodych, mianowicie Mad Middle Fingers. Ich dynamiczny
rock kojarzy się trochę z twórczością Pearl Jam, czy też Soundgrarden.
Zagrali w trójkę i zrobili naprawdę niezły show.
To z pewnością jeden z lepszych, jeśli nie najlepszy występ
tego wieczoru. Mimo tego, iż wszyscy stanęli na wysokości zadania,
to wyróżnić należy wokalistę, który nie tylko powalał swoim
głosem, ale i ciekawą, kombinacyjną grą na gitarze. Naprawdę,
wielki szacun.
Przedostatnia kapela tego wieczoru to rybnicki TransSfer. Był
to ich pierwszy koncert po ponad rocznej przerwie. Zaprezentowali
nam muzykę w stylu progresywnego, alternatywnego, troszkę psychodelicznego
rocka. Miło było widzieć, że publiczności bardzo przypadły do
gustu utwory TransSfer, które z pewnością nie są proste w odbiorze.
Słysząc ich po tak długiej przerwie odniosłem wrażenie, że bardzo
odświeżyli swoje utwory i zdecydowanie je wzbogacili.
Podstawa w ich muzyce to gitara wzbogacona elektroniką oraz
przenikliwy głos Andrzeja i to w połączeniu z dokładną sekcją
rytmiczną daje rewelacyjne efekty.
Ostatni zespół wieczoru to rybnicki Kaduceus. Zaczarowali nas
swoją muzyką, która jest, najprościej mówiąc, wypadkową rocka
i poezji śpiewanej. Utwory zespołu to przede wszystkim teksty,
które okraszone są dobrze skomponowaną i zagraną muzyką.
Zdecydowany plus to motoryczna sekcja rytmiczna, stanowiąca
dobry podkład dla świetnej gry gitarzysty. Klawisze wzbogacały
utwory, choć moim zdaniem mogły być bardziej uwydatnione.
Brawa należą się wokaliście, który nie tylko śpiewał, ale i
urozmaicał utwory dźwiękami gitary klasycznej.
Obok starych, znanych z płyty kawałków mieliśmy możliwość usłyszenia
zupełnie świeżych, bardziej rockowych kompozycji.
Niestety czas mijał nieubłaganie i trzeba było zakończyć drugi
koncertowy dzień Dziesiątych Boguszowickich Dni Młodych. Choć
ludzi było więcej niż dzień wcześniej, to frekwencja pozostawiała
wiele do życzenia. Niestety młodzież po raz kolejny zawiodła.
Mimo wszystko ogromne brawa dla organizatora, za upór i wytrwałość,
a dla zespołów za świetne koncerty, no i dla tych którzy przyszli
i dobrze się bawili.
Do zobaczenia za rok. |
|