14 marca, w piątkowy wieczór na Małej Scenie w Rybniku odbył się dwudniowy Rybnik Blues Festiwal. Jest to impreza cykliczna, organizowana w naszym mieście już po raz czwarty i mamy nadzieję, że nie ostatni. Impreza została zorganizowana przez Rybnickie Centrum Kultury.

Wszystko zaczęło się parę minut przed siedemnastą, wtedy to właśnie na scenie pojawił się nasz rodzimy zespół Blueset. Zagrał on trzy utwory, można powiedzieć, że na rozgrzewkę, gdyż zespół ten według planu, podobnie jak w zeszłym roku, prowadził później jam session, ale o tym później. Blueset to najmłodszy stażem zespół, aczkolwiek złożony jest z doświadczonych muzyków. Zespół prezentuje bluesowo - rockową mieszankę muzyczną. Więcej informacji o Blueset można znaleźć w dziale Kapele. Właściwa część festiwalu rozpoczęła się od występu zespołu Cool, pochodzącego również z naszych najbliższych okolic (Rybnik, Pszów, Wodzisław). Jest to także bardzo młody zespół, który w obecnym składzie gra od około półtora roku i nie posiada jeszcze w repertuarze własnych utworów. Pierwsze dwa numery były mdłe i bez wyrazu, ale od trzeciego kawałka rozkręcili się i zaczęło być bardzo ciekawie i interesująco. Smaczku muzyce dodają klawisze i charakterystyczny dla tego stylu muzyki wokal. Bas i perkusja dobrze razem współbrzmiały, tworząc ciekawie scalone tło. Cool zagrał bardzo czysto i wyraźnie. Mam nadzieję, że niedługo będziemy mogli posłuchać ich własnych kompozycji. Po niecałej godzince przyszedł czas na następny zespół, Retro Blues z Czech. Niestety z powodu wydarzeń losowych wystąpił tylko jeden czeski wykonawca. Na szczęście na scenie wspomógł go rodzimy muzyk Dawid Wydra. Wspólnie zaprezentowali typowego klasycznego bluesa. Grając w duecie mieli trudne zadanie, aby dorównać innym zespołom, jednak podołali mu w 100% i sądząc po reakcji publiczności nie jest to tylko moje zdanie. Gitarzysta opanował do perfekcji instrument i umiejętnie prezentował to na scenie. Szkoda, że nie mogliśmy podziwiać Retro Blues w oryginalnym składzie, mamy jednak nadzieję, że będzie jeszcze ku temu okazja. Kiedy Retro Blues zakończyło swój występ, przyszedł czas na długo oczekiwane przez wszystkich Cree. Zespół istnieje na polskiej scenie muzycznej już piętnaście lat i myślę, że każdy kto trochę interesuje się bluesem i rockiem zna ten zespół bardzo dobrze. Jak tylko zaczęli grać, dało się wyczuć różnice w nagłośnieniu (oczywiście na plus). Swój występ rozpoczęli dobrze znanym utworem "Czyja To Wina", jednak większość koncertu poświęcona została nowej płycie. Zespół jak zwykle podczas występów na żywo wzbogacał swoje utwory gitarowymi solówkami oraz instrumentalnymi improwizacjami, co zawsze bardzo podoba się publiczności. Choć tym razem można było odnieść wrażenie, że czasami było ich zbyt dużo. Znacznie wydłużały utwory i zamiast urozmaicać, wprowadzały monotonię i znudzenie. Ogółem rzecz biorąc, zespół Cree zagrał bardzo dobry, ciekawy i dynamiczny koncert o czym świadczyły wielokrotne bisy. Po krótkiej przerwie przyszedł czas na występ gości z Ameryki, czyli zespołu Billy Harp Hamilton & Lowriders, prezentujący żywiołowe brzmienia blues-soul-rythm’n’bluesowe. Pokazali nam starego, amerykańskiego bluesa. Postacią numer jeden był tu wokalista, który oprócz świetnego bluesowego głosu znakomicie posługiwał się harmonijką ustną, która dodawała ich muzyce niesamowitego klimatu, dodatkowo potęgowanego przez drugi wokal. Godnymi podziwu byli basista i perkusista, oprócz idealnego zgrania tworzącego ciekawy kombajn rytmiczny, mogli zaimponować motywami solowymi. Blues w ich wykonaniu to naprawdę coś, tego po prostu trzeba posłuchać. Po występach wszystkich wykonawców, przyszedł czas na jam session, co jest już tradycją Rybnik Blues Festiwalu. Jak wspomniałem na samym początku jam session poprowadził zespól Blueset. Rozpoczęli swoimi utworami, lecz po niedługim czasie zaczęli się przyłączać kolejni muzycy, i jak zwykle w takich przypadkach bywa, wynikła z tego jedna wielka improwizacja, bardzo entuzjastycznie odebrana przez publiczność. Przez cały czas była ciągła rotacja muzyków. Sytuacja na scenie zmieniała się, można powiedzieć z minuty na minutę. Praktycznie kto chciał, mógł tego wieczoru spróbować swoich sił i zagrać razem z innymi. Jam Session był bardzo udany, trwał do późnych godzin nocnych i przyciągnął pod scenę sporo ludzi.

 

Blueset

 
Wystąpili w składzie: Tomek Wolski (gitara), Grzegorz Stowski (gitara), Andrzej Łysień (wokal, harmonijka), Michał Kuchciak (bas), Jacek Łazowski (perkusja).
 

 

Cool

 
Wystąpili w składzie: Mariusz Banach (wokal), Wojtek Bobek (klawisze), Andrzej Antończyk (gitara), Piotr Pisek (gitara), Jędrzej Sprysz (bas), Darek Chłapek (perkusja) oraz gościnnie Jacek Szuła (harmonijka).
 

Retro Blues

 

Oryginalny skład: Peter Ritzka (wokal, gitara), Luboś Khyr (harmonijka, gitara).

Wystąpili: Peter Ritzka (wokal, gitara), gościnnie: Dawid Wydra (harmonijka)

 

Cree

 
Cree w składzie: Sebastian Riedel (wokal, gitara, harmonijka), Sylwester Kramek (gitara), Lucjan Gryszka (bas), Tomasz Kwiatkowski (perkusja), Adam lomania (klawisze).
 

Billy Harp Hamilton & Lowriders

 
Wystąpili w składzie: Billy Hamilton (wokal, gitara, harmonijka), Lester Kidson (gitara), Łukasz Gorczyca (bas), Nazim (perkusja)
 

 

Jam Session:

 

Na jam sessoin między innymi wystąpili: zespół Blueset, Bogdan Rumiak, Sebastian Koch, Dawid Wydra, Łukasz Adamczyk i wielu, wielu innych muzyków.

 

Publiczność:

 
Pierwszego dnia festiwalu publiczność nie zawiodła, przybyła licznie i z tego co widziałem, bawiła się świetnie, miło wiedzieć, że miłośników takiej muzyki w naszym mieście nie brakuje, a co najważniejsze duży procent widowni stanowiła młodzież, co tym bardziej cieszy i napawa optymizmem.
 

Materiał przygotowali: fotki - Konso, tekst: Konso, Łysy, Paho