Szósta edycja Magii Rocka w Lyskach przysporzyła
sporo emocji, i pomimo wielu barier impreza odbyła się i ogólnie
można powiedzieć że było świetnie.
Właśnie w piątek 29 sierpnia o godzinie 16 po krótkim nagłośnieniu
na scenę wkroczyła kapela z Gostynia. BESTIAR pokazał naprawdę
kawał dobrego metalu, było to o tyle trudne, że występowali
jako pierwsi, a w dodatku pogoda nie była łaskawa więc publiczność
po kilku utworach dopijała swoje browce i pod sceną zaczęło
się wreszcie coś dziać. Widać że mocne brzmienie ma swoich
fanów którzy mogą nawet trochę zmoknąć aby posłuchać dobrej
muzyki.
Po nich zagrała grupa rodem z naszych okolic DESPERATE DESIRE,
muzyka praktycznie w podobnym stylu ale wydaje mi się że w
ciekawszych aranżacjach, warto zaznaczyć że świetnie spisał
się Dawid Korniluk grający na drugiej gitarze, od miesiąca
w zespole, mimo to dał sobie doskonale radę. Dodatkowo klimatu
dopełniają świetnie pasujące do ich muzyki klawisze. Naprawdę
doskonały występ.
O CHEMICAL GARAGE wiele mówić nie trzeba, występują oni często
na naszych scenach i osobiście muszę przyznać że z grup które
grały przed gwiazdami, ich muzyka podobała mi się najbardziej,
może dlatego że mają parę melodycznych kawałków które łatwo
wpadają w ucho, no i co najważniejsze podczas ich koncertów
na scenie zawsze się coś dzieje a to zawsze podoba się publiczności.
Na koniec pochwała dla DOKTORA Jarka Janiszewskiego . Jako
konferansjer spisał się na medal i nawet w czasie gdy kapele
się nagłaśniały, pod sceną było tłoczno i nikt się nie nudził.
Zobaczymy jak będzie za rok, pozdrawiam
Dariusz Grzonka
Pogoda 29 sierpnia nie zachęcała do zabawy. Bardzo późne
ogłoszenie składu imprezy jak i problemy z dojazdem nie zniechęciły
jednak sporej grupy entuzjastów rocka do przybycia na plac
przed Urzędem Gminy w Lyskach. Dlatego też mimo wszystko w
tradycyjny ostatni piątek wakacji odbyła się szósta już edycja
festiwalu Magia Rocka.
Koncerty gwiazd otworzył zespół TURBO. Przyszło im grać o
porze iście niegodnej kapeli o największym stażu muzycznym
na tym festiwalu. Rozpoczęli swój występ o wpół do siódmej
i gdyby nie wszechobecne chmury, to podczas ich koncertu słońce
świeciło by prosto w twarz publiczności. Decyzja o tym, by
to właśnie oni otwierali festiwal była zapewne powodowana
tym, że renoma zespołu nieco zmalała po odejściu wieloletniego
wokalisty Grzegorza Kupczyka. Zupełnie bezpodstawnie, jako,
że Tomek Struszczyk doskonale sprawuje się w roli frontmena
TURBO! Chłopak ma naprawdę kapitalny głos i potrafi świetnie
oddać klimat utworów zespołu. Bardzo dobrze zgrywa się z pozostałymi
członkami kapeli, czemu dali wyraz w swoim doskonałym występie.
Podczas ich przedstawienia chyba każdy znalazł coś dla siebie.
Miłośnicy ballad byli zachwyceni utworami takimi jak "Dorosłe
dzieci" czy "Jaki był ten dzień", zaś entuzjaści
ciężkich brzmień szaleli przy "Ostatnim Wojowniku"
i "Kawalerii Szatana cz.I".
Jako następni na lyskiej scenie zaprezentowali się punkowcy
z KOBRANOCKI. Żywiołowa muzyka zespołu wprowadziła chyba wszystkich
w doskonały nastrój i to mimo przeciwności w postaci niewielkich
problemów technicznych i powracającego deszczu. Kapela poza
swoimi niezaprzeczalnymi hitami jak "I nikomu nie wolno
się z tego śmiać", "List z pola boju" oraz
kultowym "Kocham Cię jak Irlandię" zaprezentowała
się też z kilkoma utworami zapowiadającymi ich nie wydaną
jeszcze płytę. Brzmienie zespołu (poza okazyjnymi trzaskami
z głośników) było naprawdę świetne i nie pozostawiało żadnych
wątpliwości, że mamy do czynienia z naprawdę dobrym zespołem.
Trzecią kapelą która wystąpiła tego dnia na Magii nie była
- jak podpowiadał plan imprezy - ARMIA, a kultowi już metalowcy
z ACID DRINKERS którzy mieli grać jako ostatni. Zespół rozkładał
się dosyć długo i mimo tego że czas ten organizatorzy umilili
pokazem 'fireshow' oczekiwanie stawało się irytujące. Całe
szczęście Titus wraz z zespołem zrewanżowali się świetnym
występem. Zaprezentowali się z naprawdę niezłym setem, grając
swoje starsze utwory, doskonałe covery z których są znani
oraz aż pięć kompozycji z nowo wydanego albumu "Verses
Of Steel". Mimo to niektórzy fani czuli się zawiedzeni,
że Acidzi pominęli kilka swoich hitów takich jak "Zero",
"Pizza Driver" czy "Barmy Army". Przyznać
trzeba, że gdy "kwasożłopy" grają, to ze sceny bije
prawdziwa siła i energia która udziela się publice. Naprawdę
nie dziwię się, że mają tak liczny i oddany fanklub.
Zestawienie gwiazd na tegorocznej Magii Rocka zamknęła ARMIA.
Niestety ich występ nie przypadł mi go gustu. Mimo ciekawego
konceptu zespołu łączącego punka z waltornią wypadli raczej
blado w zestawieniu z poprzedzającymi ich kapelami. Ich utwory
wydały mi się zbyt długie i monotonne i nie ratowało ich nawet
naprawdę ciężkie i dobre brzmienie zespołu. Pod koniec ich
występu na terenie festiwalu było już naprawdę niewielu ludzi.
Mam nadzieję, że impreza będzie się rozwijać i w przyszłych
latach będzie napotykać coraz mniej problemów organizacyjnych,
a ilość odwiedzających ją widzów będzie stale rosnąć. W szczególności
liczę na to, że w przyszłości nie powtórzą się tegoroczne
komplikacje związane z "przeciwnikami mocnego grania",
którzy dali się we znaki organizatorom. Naprawdę żal było
by stracić festiwal taki jak ten. Od lat trudno mi wyobrazić
sobie lepszy sposób na zakończenie wakacji.
Adrian "Ryan" Sładek