27 Marca, tradycyjnie jak co czwartek w Kulturalnym
Clubie, odbył się koncert. Tym razem mieliśmy okazję posłuchać
dobrego bluesa. Zagrały dwie kapele, Mr. Blues, zespół rodem z
naszych stron, który dla wielu z nas jest dobrze znany, a także
czeska kapela Retro Blues. Po krótkim strojeniu i naoliwieniu
instrumentów, również głosowych, dwóch dżentelmanów z Ostrawy
zasiadło na scenie i zaczęło grać. Peter Ritzka i Luboś Khyz,
bo o nich mowa wprowadzili nas w nastrój typowego starego bluesa.
Już po pierwszym utworze było widać, że są doskonale zgranym duetem.
Mało ruchu scenicznego (koncert siedzący) nie powodował wrażenia
nudy, gdyż ekspresja wynikała z ich muzyki i sposobu w jaki została
podana. Śmiało można powiedzieć, że danie było nieco egzotyczne,
ale za to wyśmienite. Nie powiem, że Mr. Blues wszedł na scenę
zaraz po nich, gdyż pomiędzy dwoma koncertami obie kapele zagrały
razem i trzeba przyznać, że wyszło to dość ciekawie. Jedynym minusem
tego mini jam session było to, że obie grupy miały osobne nagłośnienie,
w dodatku nie ustawione centralnie. Czesi starali się grać jak
najgłośniej, zaś Mr. Blues musiał się ściszać, co w połączeniu
gitar elektrycznych i akustycznych nie jest takie łatwe i prawdę
mówiąc nie do końca się udało. Połączenie bluesa z lekką domieszką
rocka, w dodatku w sześcioosobowej kapeli musiało sprawić, że
występ Mr. Blues, od początku zabrzmiał, nie powiem lepiej, ale
na pewno inaczej. Co prawda o gustach się nie dyskutuje więc na
tym poprzestanę. Pozostawmy to koneserom. Muszę jednak przyznać,
że bardziej agresywne brzmienie i co jeszcze później podkreślę,
świetna gra harmonijki sprawiła, że krew zaczęła szybciej krążyć
i po kilku utworach, pod sceną zaczęło się coś dziać i tak było
do końca, gdyż zespoły jeszcze kilkakrotnie się zmieniały. Kto
był ten skorzystał, a kogo nie było? Pech, impreza była na prawdę
fajna. Nie wiem i nie chce dociekać, czyja to była wina, ale fakt
faktem, publiczność nie dopisała, dlaczego? Na plakatach zapowiadających
imprezę w KC nie było ani słowa o koncercie Retro Blues czy Mr.
Blues, więc skąd fani bluesa mieli się o tym dowiedzieć? W sumie
koncert był udany, zresztą obie kapele zagrały wcześniej na Blues
Festiwalu w Rybniku, co o czymś świadczy. Co warto podkreślić?
Świetna gra na harmonijce Dawida Wydry. 19 letni muzyk pokazał,
że kunszt i technika gry nie zawsze zależy od wieku wykonawcy.
Mam nadzieje, że o Dawidzie nie raz jeszcze usłyszymy, gdyż moim
zdaniem jest w nim wielki potencjał co widać oraz co najważniejsze
słychać.