Dnia 20 marca, tuż po godzinie 20 w Kulturalnym Clubie rozpoczął się koncert zespołu The October Leaves. Zespół jest jedyną rybnicką kapelą grającą muzykę zwaną britpop. Jak na koncert grany w dosyć nietypowym dla części społeczeństwa dniu, bo w Wielki Czwartek, frekwencja była dość wysoka.
Wszyscy muzycy mogli pochwalić się bardzo dobrym zgraniem ze sobą, a także ciekawie skomponowanymi utworami, które jednak niestety czasami sprawiały wrażenie podobnych do siebie, przez co niektórzy mogli odnieść wrażenie że większość koncertu to jeden, długi kawałek. No ale trzeba też zwrócić uwagę na fakt, że w britpopowym nurcie nie ma zbyt wielu możliwości by urozmaicać utwory i jest to nie tylko moje zdanie.
Bardzo dobrze zaprezentował się kombajn zespołu, czyli Ryjek (Bass) i Piter (perka). Zaprezentowali oni naprawdę bardzo wysoki poziom. Ciekawie prezentowali się obaj gitarzyści, pomijając jedną wpadkę Simona. Poza tym gitara Foki sprawiała wrażenie grania na jedno kopyto. Co do wokalu Foki i Simona można mieć zastrzeżenia jeśli chodzi o gardłowe śpiewanie Foki, ktróre nie pozwala mu w pełni wykorzystać barwy jego głosu, a także sprawia, że na koncercie można było usłyszeć kilka fałszy. Ogromnym minusem kapeli było kilka zbyt długich przerw między kawałkami, w których publiczność zaczynała się niecierpliwić, a klimat rozgrzany poprzednim kawałkiem znacznie się ochładzał.
Generalnie koncert uważam jednak za udany. Publiczność swoją liczebnością jak wcześniej wspominałem nie zawiodła. Koncert był całkiem ciekawy, tyle ze chłopaki byli trochę sztywni na scenie.
Ale co się dziwić, ich ostatni koncert był w listopadzie 2007 roku więc muszą się rozgrzać. I myślę, że następnym razem będzie dużo lepiej.

 

Materiał przygotowali: Fotki: Szymon Lazaj, Tekst: Piotr "Paho" Paszek