| |
Dnia 15 Listopada 2008 roku postanowiłem
wybrać się do Klubu Muzycznego Rider mieszczącego się w Knurowie,
dla ścisłości przy ulicy Szpitalnej 8. Tego wieczoru zagrać
tam miały dwa zespoły: Ilo1 oraz Popiół. Po przybyciu na miejsce
rozejrzałem się trochę po knajpce, przywitałem z członkami zespołów
i popijając colę czekałem na rozpoczęcie koncertu.
Jako pierwszy występ, rozpoczął Ilo1, który debiut sceniczny
zaliczył stosunkowo niedawno bo na tegorocznych Boguszowickich
Dniach Młodych. Podobnie jak wtedy, tak i teraz dali poznać
się z jak najlepszej strony. Mimo niedługiego stażu zagrali
świetnie. Były jednak i drobne niedociągnięcia, brakowało bardziej
zdecydowanego i odważnego ruchu scenicznego wokalistki, no i
szkoda, że mają tak mało repertuaru przez co koncert trwał troszkę
za krótko. Miejmy nadzieję, że z koncertu na koncert będzie
coraz lepiej oraz trzymać się będą wyznaczonej przez siebie
ścieżki, bo świetnie im to wychodzi.
Po występie Ilo1 przyszedł czas na przygotowania zespołu o nazwie
Popiół, którego nie trzeba chyba nikomu specjalnie przedstawiać.
Kiedy około godziny 21:00 rozpoczęli swój występ rozpętało się
prawdziwe szaleństwo trwające nieprzerwanie około półtorej godziny.
Ludzie niemal od pierwszego utworu dosłownie oszaleli i zaczęli
wariować obok muzyków. Po kilku numerach zrobiło się tak tłoczno,
że techniczni zespołu musieli stanąć między kapelą a bawiącymi
się ludźmi, aby nikomu nie stała się krzywda. Popiół zagrał
jak zwykle swoje własne: starsze i nowsze, utwory przeplatając
je dobrze znanymi coverami, między innymi : Sweet Home Alabama,
Tyle Słońca W Całym Mieście, Whisky no i oczywiście nieśmiertelna
Pszczółka Maja, którą byli zmuszeni zagrać aż dwa razy. Ich
występ dosłownie mnie powalił, zagrali w 100 % świetny koncert.
Na szczególne pochwały zasługuje wokalista, który potrafił nie
tylko doskonale zaśpiewać, ale i nawiązać świetny kontakt z
publicznością.
Na koniec dodam, że nagłośnienie całości również spełniło oczekiwania,
nie było ani za głośno ani za cicho, wszystko słyszalne i selektywne.
Wielkie brawa za tą imprezę.
Była to moja pierwsza wizyta w lokalu o nazwie Riders, mam jednak
nadzieję, że nie ostatnia, bo klimat jest tam świetny, a ludzie
sympatyczni. Myślę, że jeszcze nie raz spotkamy się tam na koncertach,
tym bardziej, że szefowa lokalu wyraziła chęć współpracy.
|
|