ROCK TRENDY
Rock Trendy to impreza organizowana przez Miejski Ośrodek Kultury W Pszowie już po raz czwarty. Pierwsze dwie edycje łączyły muzykę rockową i reggae, później jednak zdecydowano, że Rock Trendy będzie imprezą czysto rockową. Tak było i w tym roku, bo w zdecydowanej większości wystąpiły zespoły raczej cięższego kalibru.
Jako pierwszy na scenie pojawił się Brain Contagium, zespół najmłodszy stażem, orbitujący w klimatach melodyjnego Death metalu. Chłopaki debiutowali w październiku na Boguszowickich Dniach Młodych i od tamtego czasu poczynili znaczne postępy. Niestety dalej brak ruchu i ekspresji na scenie oraz kontaktu z publicznością, wyraźnie widać było, że to jeden z ich pierwszych koncertów. Mimo tych minusów czadu nie brakowało: było głośno i szybko, a ogólny wizerunek zdecydowanie naprawiały gitary będące najmocniejszą stroną zespołu. I choć tak jak poprzednio dało się wyczuć pewną monotonię w ich utworach to występ można uznać za udany, a już na pewno lepszy od poprzedniego, co daje zdecydowanie dobre rokowania na przyszłość. Po niecałych czterdziestu minutach zamieszania w wykonaniu Brain Contagium przyszedł czas na zmianę, nie tylko kapeli, ale także klimatu. Przygotowania rozpoczął punk-rockowy zespół Chemical Garage. Od samego początku zagrali z wielką energią i wykopem, co sprawiło, że nieliczna jeszcze publiczność zaczęła się bawić pod sceną. Punk-rock jest muzyką bardzo dynamiczną i impulsywną wymagającą od zespołu nie lada kondycji, ale jak było widać chłopaki nie mieli najmniejszego problemu z ekspresją na scenie. Chemical Garage stara się grać jak najwięcej koncertów, co pozwala im na zbieranie doświadczenia i sprawia, że z występu na występ są coraz lepsi. Zawsze grają bardzo żywiołowo i energicznie. Zaprezentowali zarówno starsze utwory jak i te zupełnie świeże. Zagrali udany koncert i chociaż odbiegali stylem od całości imprezy to na pewno nie jakością. Nadmienię tylko, że całkiem niedawno wydali swoją pierwszą płytę, którą można było nabyć również na Rock Trendy.
Następny w kolejności był zespół pochodzący z Siedlec o nazwie Azylum, prezentujący progresywny metal. Choć każdy z członków zespołu ma spory staż to razem pod banderą Azylum grają dopiero od półtora roku. Już na samym początku wiadomo było, że będzie to świetny występ. Kawałki mimo iż ostre to bardzo melodyjne, ciekawie zaaranżowane ze świetną sekcją. Klimatu i smaczku doskonale dodawały klawisze. Zagrali razem dopiero 15 koncertów, ale widać, że mamy do czynienia z profesjonalistami. Wokalista potrafił nawiązać kontakt z publicznością, potrafił nawet zeskoczyć ze sceny i częstować ludzi wodą mineralną. Co tu dużo mówić, po prostu świetny występ.
Ostatnim zespołem przed gwiazdą wieczoru był pszowski zespół Digger. Digger poszczycić się może najdłuższym stażem ze wszystkich zespołów występujących wcześniej. Posiada także największe doświadczenie sceniczne, co świetnie widać podczas występów. Od samego początku było ostro i dynamicznie, utwory ciekawe i zróżnicowane a co ważne świetnie zagrane, widać pełen profesjonalizm. Zwracają uwagę świetne gitary i doskonała sekcja rytmiczna. Sam za siebie chyba mówi fakt, że podczas ich występu pod sceną było najwięcej ludzi. Chłopaki wkładają naprawdę mnóstwo serca i energii w to, co robią a to przedłożyło się na świetnie zagrany koncert, po którym przyszedł czas na gwiazdę wieczoru, legendę polskiego metalu zespół Mech.
Niestety z uwagi na późną (dla pewnego przedziału wiekowego) porę, bo było przed 22:00 na Sali zrobiło się pustawo, lecz wydaje mi się, że zostali ci, co zostać mieli. Mech rozpoczął utworami instrumentalnymi dopiero po nich wyszedł na scenę wokalista i odśpiewał takie znane numery jak Tasmania czy Piłem z Diabłem Bruderszaft. Na początku było trochę kłopotów z nagłośnieniem wokalisty, ale zostały one szybko usunięte i można było bez przeszkód cieszyć się występem. Mech zagrał stare dobrze znane numery jak i te pochodzące z nowej płyty. Przyznam, że z wielkim zainteresowaniem podszedłem do tego występu i jedno, co mogę powiedzieć to, że na pewno się nie zawiodłem. Wspaniała gitara Dzikiego sprawiała, że
po ciele przechodziły ciarki, a rytmika utworów nie pozwalała ustać w miejscu. Wspaniale zobaczyć legendę na żywo w akcji, przypomnieć sobie już trochę zapomniane stare kawałki zespołu Mech.
Na koniec parę słów na temat organizacji, która bardzo mile mnie zaskoczyła. Pierwsze, co dało się zauważyć to bardzo dobre oświetlenie oraz nagłośnienie. Po drugie spora liczba ochroniarzy dbających o spokój i porządek podczas imprezy. Po trzecie szacunek za wytrwałość, bo Rock Trendy zabrzmiało już po raz czwarty. Wszystko to świadczy o tym, że organizator podchodzi do sprawy poważnie i profesjonalnie, za co duże brawa. Miejmy nadzieję, że za rok spotkamy się na piątej edycji Rock Trendy i oczywiście liczymy na większą frekwencję niż w tym roku.
Jako pierwsi na scenę wyszli chłopaki z Brain Contagium a wystąpili w składzie: Markus (gitara), Czaski (gitara), Jasio (bas), Bifon (perkusja), Mati (wokal).
Chemical Garage wystąpił w składzie: Bartosz Michalczyk (wokal), Grzegorz Czech (gitara), Sebastian Bartosik (gitara), Patryk Bartosik (bas, wokal), Krzysztof Bartosik (perkusja)
Pochodzący z Siedlec zespół Azylum wystąpił w składzie: Marcin Ciekot (wokal), Piotr Szwed (gitara), Łukasz Szwed (bas), Michał Krynicki (klawisze), Paweł Stuczyński (perkusja)
Solidną porcję ciężkich brzmień zafundował nam miejscowy zespół Digger występujący w składzie: Ratay (wokal), Suulskier (perkusja), J.P. (bas), J.K. (gitara), Borys (gitara)
Gwiazda wieczoru - zespół Mech w składzie: Maciej Januszko (wokal), Piotr "Dziki" Chancewicz (gitara), Tomasz "Sooloo" Solnica (bas), Paweł "Rekin" Jurkowski (perkusja)
Na koniec jak zwykle kilka fotek publiczności :)
Tekst i foto - Konso