MOK Pszów

  Na koncercie noworocznym w Miejskim Ośrodku Kultury w Pszowie, w zimny piątkowy wieczór rozgrzały nas takie zespoły jak: ZABILI MI ŻÓŁWIA, KONIEC ŚWIATA i KAZIK & BULDOG. Skromna ekipa RASM'u nie mogła odpuścić sobie takiego koncertu, więc wyruszyliśmy posłuchać dobrej (naprawdę dobrej!) muzy, przy okazji trochę się pobawić, a potem oczywiście zdać relację tym, którzy na tą imprezę dotrzeć z różnych przyczyn nie mogli.
Po przebiciu się przez tłum (około 600 osób) dotarliśmy na salę gdzie na scenie przygotowywał się już do występu zespół ZABILI MI ŻÓŁWIA, prezentujący muzę punk -reage -ska. Całość koncertu miała rozpocząć się o godzinie 18.00. Jak to jednak zwykle bywa na tego typu imprezach, były malutkie opóźnienia i w związki z tym koncert rozpoczął się o 18.40. Tłum pospiesznie wbił na salę i bez zbędnego obijania się i marudzenia zaczął się bawić przy pierwszych dźwiękach żywiołowej muzyki. Dzięki świetnemu kontaktowi z widownią i wielkiemu zapałowi, zespół szybko rozgrzał publikę. Doskonały klimat kawałkom dodawał Wojtek Homa grający na akordeonie. Przez cały występ od zespołu płynął pełen luz i pozytywna energia. Michał Wojnar (wokal) pokazał na co go stać, bawił się i skakał razem z publiką.
Między występami poszczególnych kapel odbywały się aukcje plakatów i innych bajerów na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Zbyt wielu chętnych do wzięcia udziału aukcjach niestety nie było. Myśleliśmy, że będzie tak do końca, ale na licytacji przed występem gwiazdy "Młody" kupił cegłę z rozbiórki znanej dyskoteki "Mega Astra" za 150zł.
O godzinie 20.00 do porażenia nas muzą z pogranicza punk -rock -ska przygotował się zespół pochodzący z Katowic - KONIEC ŚWIATA. Perkusista od samego początku był nieźle nagrzany (ee! Rozgrzany!:) ) Kapela przywitała nas bardzo entuzjastycznie i z przytupem. Pozytywna energia płynęła od wszystkich członków zespołu, a zwłaszcza od Szymona Cirbusa grającego na trąbce. Zespół, jak się wydawało rozgrzał publikę do czerwoności. Chłopaki swoim zapałem i dobrym humorem zarazili wszystkich zebranych.
Tłum jednak z niecierpliwością czekał na gwiazdę wieczoru. Po występie Końca Świata, nastąpiła dłuższa przerwa potrzebna na zebranie sił i zaspokojenie pragnienia.
Upłynęła jakaś godzina (podczas której i tak nikt się nie nudził) zanim Kazik wraz z formacją Buldog wyszedł ( złe określenie - raczej ... wbiegł albo wskoczył) na scenę :)
Imprezowicze powrócili na salę gdy tylko usłyszeli pierwsze uderzenie w perkusję. Klaskali, krzyczeli, nosili się na rękach i wariowali w pogo.
Kazik, jak to Kazik pełen profesjonalizm i świrowanie na scenie, charakterystyczne dla Niego pląsy i ruchy ciała -niezmienne zresztą od lat. Jaki był taki jest (jedynie przybyło mu trochę zmarszczek :) ) Ekipa na scenie pokazała nam pełen profesjonalizm, prawdziwą werwę oraz zaangażowanie. Małe jest wielkie -co udowodniła nam swoją solówką Ala Gadomska - grająca na waltorni. Wraz ze swoimi kolegami Januszem Zdunek (trąbka) Tomaszem Glazik (saksofon) i Jarkiem Ważny (puzon) -stworzyła niezapomniany i entuzjastyczny klimat na sali :)
Niestety do końca koncertu nie było mi dane doczekać, ale koncert mogę zaliczyć do wyjątkowo udanych.
 

 
Zespół Zabili Mi Żółwia wystąpił w składzie: Kuba Wieczorek (gitara), Michał Wojnar (wokal), Wojtek Homa (akordeon), Przemek Danel (perkusja), Dominik Barnaś (bas).
 

 
Jako druga na scenie pojawiła się formacja Koniec Świata w składzie: Jacek Stęszewski (wokal, gitara), Jacek Czepułkowski (wokal, gitara), Szymon Cirbus (wokal, trąbka, klawisze), Wojtek Filipek (bas), Grzegorz Imielski (perkusja).
 

 
Gwiazda wieczoru - Kazik & Buldog: Kazik Staszewski (wokal), Piotr Wieteska (bas), Piotr Skotnicki (klawisze), Adam Swędera (perkusja), Wojciech Jabłoński (gitara), Grzegorz Kupczyński (gramofony), Alicja Gadomska (waltornia), Tomasz Glazik (saksofon), Janusz Zdunek (Trąbka), Jarosław Ważny (puzon).
 

 
Publiczność jak widać szalała na całego :)
 

Materiał przygotowali: Karolina Sławik oraz Paweł Wengerski

Komantarze internautów:

 


Podaj imię:

Twój komentarz: