VIII Radlińskie Oblicza Bluesa

  Radlińskie Oblicza Bluesa były dla mnie ciągiem pozytywnych zaskoczeń. Przede wszystkim zaskoczyło mnie samo istnienie tej imprezy. Nie miałem pojęcia, że w Radlinie mają swoją imprezę bluesową i to taką, która może się poszczycić już ósmą edycją. Kolejnym miłym aspektem było miejsce. Radliński MOK okazał się mieć świetną atmosferę, która nieco przywodziła mi na myśl klimat ze "starych dobrych" Rybnickich Blues Festivali, które odbywały się na auli Politechniki Śląskiej. Doskonale sprawiła się publiczność. O ile z samego początku imprezy ludzi było zwyczajnie sporo, o tyle pod jej koniec trudno było wypatrzeć jakieś wolne miejsca.

BLUESET
Rozpoczęcie przypadło w udziale kapeli dobrze już znanej lokalnym miłośnikom bluesa. Zespół znany jest z solidnych występów, a tym razem było nawet lepiej niż zwykle. Śmiało stwierdzam, że był to ich najlepszy występ jaki widziałem. Na szczyt zachwytu wspiąłem się, gdy zagrali "When a Blind Man Cries", nieśmiertelny klasyk z repertuaru Deep Purple.

ŚLĄSKA GRUPA BLUESOWA
O ile z pozostałymi dwoma zespołami, które pojawiły się na imprezie miałem już wcześniej styczność o tyle ten band był dla mnie zupełną tajemnicą. Aż wstyd, jako że w zespole pojawiają się takie znakomitości jak Leszek Winder (Krzak), Jan Skrzek, czy Michał Giercuszkiewicz (DŻEM). Takie doświadczenie nie mogło zawieść i nie zawiodło. Zespół zagrał żywo, spontanicznie i z prawdziwą siłą! Naprawdę było czuć... no wiecie... Bluesa! Absolutne apogeum zostało osiągnięte podczas bisu, kiedy zespół dosłownie odleciał porywając za sobą całą publikę!

Nie oddał bym pełnego honoru temu występowi gdybym nie wspomniał o występującej gościnnie z zespołem wokalistce, której imię i nazwisko niestety wyparowało z mojej zniszczonej złym studenckim żarciem pamięci. W pierwszej chwili dziewczyna nieco mnie przestraszyła, żeńskie wokale w bluesie na ogół nie brzmią zbyt dobrze. Jednak, gdy zaczęła śpiewać... zwyczajnie nie sposób opisać mojego zdziwienia i zaskoczenia. Tak niskiego, głębokiego i ciepłego głosu jeszcze chyba nigdy nie słyszałem!

CREE
Na finał zagrała grupa dowodzona przez Sebastiana Riedla, który jest znany przede wszystkim z tego, że jest synem Ryśka Riedla. Za zespołem nigdy nie przepadałem, jednak tym razem zagrali wcale nieźle. Zespół miał własnego nagłośnieniowca co zaraz dało się usłyszeć a sami muzycy także definitywnie grać potrafią. Ich muzyce brakuje jednak ducha. Brak im tej wewnętrznej energii i spontaniczności, którą cechowali się choćby poprzedzający ich weterani ze ŚGB.

 

  Zespół Blueset wystąpił w następującym składzie: Tomek Wolski (gitara), Grzegorz "Seta" Stowski (gitara), Andrzej Łysień (wokal), Piotr Różankowski (bas), Jerzy "Kali" Wenglarzy (perkusja), Adam Abrahamczyk (trąbka), Saturnin Abrahamczyk (puzon).  

  Śląska Grupa Bluesowa w składzie: Jan "Kyks" Skrzek (wokal, klawisze), Leszek Winder (gitara), Michał "Gier" Giercuszkiewicz (perkusja), Mirek Rzepa (bas), Agnieszka Łapka (wokal).  

  Cree w składzie: Sebastian Riedel (wokal, gitara, harmonijka), Sylwester Kramek (gitara), Lucjan Gryszka (bas), Tomasz Kwiatkowski (perkusja), Adam lomania (klawisze).  

  Publiczność:  

Tekst: Ryan, Foto: Konso

 
Komentarze Internautów:
 

 


sickman10-11-2009, 01:39

mam takie pytanie...(bo nie rozumiem) jak mozna napisac ze zespolowi \"brakuje ducha i sponatanicznosci\" ?! dziwne ...


Ankar10-11-2009, 09:42

bo grali jakby od niechcenia. Odwalić sztukę i do domu. Ja też takie odniosłem wrażenie.


h10-11-2009, 15:45

Wiedzialem ze ktoś sie do tego doczepi! I prawdidlowo!
zagrali rewelacyjnie i tyle. Szopki i jakis cyrki
sceniczne nie są na miejscu.






Lena!10-11-2009, 17:21

Powiem tak:
Bilety zbyt drogie,bo 2 dychy od osoby :/
(Fakt faktem,iż były 3 zespoły muzyczne.......
ale mało znane. Taki Underground jakoś nic nie brał... )

Co do Cree: Mi się ich występ najbardziej podobał, choć macie rację.. Wystąpili,zeszli.

Ogólnie imprezę oceniam na: 6/10 ;]




h10-11-2009, 20:32

a kto to jest underground żeby wymagać 20 zł?


Konso10-11-2009, 23:10

Do końca nie jestem pewny czy Śląska Grupa Bluesowa to mało znana kapela.


sickman12-11-2009, 18:06

a Cree nie jest znane?:D


Rafał \"ZG\"12-11-2009, 23:17

Witam!! Panie piszący to tu i owo!! Nie było mnie na koncercie w Radlinie ale widziałem już Cree pare razy w akcji i nie chce mi sie do końca wierzyć że ktoś taki jak Sebastian Riedel grał i spiewał bez \"wewnętrznej energii\". Wiadomo nie od dziś że do showmanów Bastek nie należy: wchodzą na scene, grają \"pełną gębą\" i czerpią radoche z tego wszystkiego!! Tak samo jak i Śląska Grupa Bluesowa która stylowo odbiego dość od Cree więc porównanie wydaje mi sie nie być do końca trafne!! Inna sprawa,to chcąc zachować choć troche obiektywizmu nie powinieneś pisać że za kapelą nie przepadasz bo zbędny wydaje sie być wtedy dalszy Twój komentarz do tego co i jak ta kapela grała!!
Tyle z mojej strony, pozdrawiam!!


RYAN14-11-2009, 01:45

@ Rafał - Obiektywizm nie istnieje. Nie będę się więc na niego przesadnie silił. Staram się jednak oddać sprawiedliwość każdej kapeli i nie skreślać jej tylko dlatego, że jej nie lubię. Nieco powściągam wtedy własny emocjonalny komentarz podając raczej zaobserwowane fakty. Konsultuję się też z innymi osobami które śledziły występ aby mieć pewność, że nie jadę po kimś z powodu własnego urojenia.
W CREE nie czuję, że grają z serca, tak jak powinien być grany blues. Jakoś nie widzę artystów tego zespołu swobodnie jammujących. Ot takie miałem odczuje i nie tylko ja. Pozdrawiam.


xD14-11-2009, 19:20

Ludzieeeeeeee... jak wy za przeproszeniem pierdolicie... według mnie było zajebiście, ŚGB fajnie zagrali, że o Cree nie wspomnę... Bastek po prostu wymiataaaaaa !!


Rafał15-11-2009, 02:12

RYANie!! Nie będe się upierał jak zagrał Cree w Radlinie bo jak już wspomniałem niestety mnie tam nie było :( może mieli też gorszy dzień, a może czekałeś na typowego bluesa a \"Cree jest zespołem grającym rocka o silnym zabarwieniu bluesowym\" (wg Wikipedia) Nieważne!! Ogólnie polecam lekture sprawozdań z koncertów w piśmie \"Teraz Rock\" I tak dla sprostowania to nie ma tu żadnej złośliwości!
Pozdrawiam, c.d.n. :]


Anonim15-11-2009, 15:40

Ryan już kilka nieścisłości i wpadek w reckach na RASM miał i ma dalej jak widać, więc w przyszłości nie radzę sugerować się jego komentarzami. Jak Ryan twierdzi wyżej-Obiektywizm nie istnieje, więc po kiego grzyba za recenzowanie czegokolwiek na forum publicznym się zabiera. Brak kompetencji poszczególnych współpracujących z RASM czkawką się odbił wcześniej.
Co do koncertu Cree-żeby tę muzę odebrać, trzeba ją odczuwać i właśnie być jej fanem, a nie biernym obserwatorem. Więc po co być na koncercie, który daną osobę nie interesuje?? Paranoja jakaś. To to dla mnie drugi oncert Cree na jakim byłem i uważam go za świetny i udany.


obserwator15-11-2009, 15:41

Zapomniałem dodać wyżej nick - obserwator -


Adam15-11-2009, 22:45

Ryan ma trochę racji - widziałem Cree wcześniej juz kilka razy i odniosłem wrażenie że w Radlinie zagrali słabo, bez ducha, bez ikry. No cóż zresztą każdy może miec gorszy dzień.

Pozdrawiam


Konso15-11-2009, 22:52

Twierdzisz Obserwatorze, że żeby być na koncercie i coś napisać to trzeba być fanem ??????? bzdura !!!!!!!!!!!
Kapela musi tak grać żeby poruszyć ludzi nawet jak pierwszy raz ją słyszą !!!!!!!!!!
Wiem że dla fanów słowa Ryana mogą być bolesne, ale fakt jest faktem Cree nie zagrali najlepiej i to zostało napisane. Rozmawiałem z kilkoma osobami (nie fanami Cree) I też stwierdzili że nie był to ich najlepszy występ. Ale każdy może mieć własne zdanie.
A co do nieścisłości - to zdarzają się one nawet w profesjonalnych pismach i portalach.


RYAN17-11-2009, 02:20

@ Rafał - A no CREE nie jest zbyt bluesowe i prawdę powiedziawszy mam mocno mieszane uczucia jak idzie o zapraszanie ich na takie imprezy. Z jednej strony rozumiem organizatorów, że pragną dogodzić młodszej widowni. Z drugiej mam silne wrażenie, że zwyczajnie nie pasują do klimatu. Ot dylemat :P.

@ Anonim/obserwator - O ile rozumiem, że wcześniej pewne wpadki mi się zdarzały, to nie wiem po co przywołujesz ten temat w tej chwili. Chyba, że masz mi jakąś konkretną wpadkę do wytknięcia w tym tekście. Idąc dalej i poruszając temat obiektywizmu. To rzeczywiście uważam, że on nie istnieje i że są tylko różne odcienie subiektywizmu. Mówiąc dokładniej obiektywizm nie jest zaprzeczeniem subiektywizmu a jedynie jego brakiem, tak samo jak ciemność nie jest zaprzeczeniem światła tylko jego brakiem. Kontynuując wspomnę, że głupotą jest co co napisałeś a co wytknął Ci już Konso. Gdyby koncerty opisywać mieli tylko fani to nigdy nie uraczylibyśmy relacji opisującej zespół w negatywny sposób (zauważ, że fan Tokyo Hotel opisze koncert ulubieńców w samych superlatywach mimo, że jest to jednak słaba kapela). Prawdę powiedziawszy nie jestem fanem żadnej kapeli, którą miałem okazję zobaczyć w Radlinie (ba, ŚGB to nawet nie znałem), a jednak dwa pierwsze zespoły zadowoliły, a nawet zachwyciły mnie. Co więcej przecież nie zbeształem CREE. Nawet ich pochwaliłem! Do zarzucenia miałem im jedynie brak żywiołowości. Czy w takim razie nie podoba Ci się jedynie to, że nie wychwaliłem Twoich ulubieńców pod niebiosa?

@Adam - Dzięki. Miło widzieć, że nie tylko ja tak uważam. Pozdrawiam :).


obserwator19-11-2009, 22:22

RYAN lubisz nieco mydlić i mącić w swoich wypowiedziach. Przeintelektualizowane wywody niewiele wnoszące do komentowanych spraw na forum RASM nie dodają konstruktywnie żadnych sumarycznie wniosków do już dodanych rozwiązań, a jedynie swobodnie interpretują te już przeanalizowane. Bezpiecznie i pasywnie, ponieważ trudno byłoby wytknąć Ci jakiekolwiek niekompetencje, o niekonsekwencjach już wspomniałem. Mniejsza o to. Nie jest moim celem awantura o placebo, a jedynie obserwacja:D. Pozdrawiam


Lena07-12-2009, 21:26

Macie rację,zwracam honor.
Jestem dumna,że mogłam usłyszeć takie zespoły :))
Pozdrawiam!


Podaj imię:

Twój komentarz: