W sobotę, piątego marca w wodzisławskim Art Cafe odbyła się impreza zatytułowana: Smash The Winter vol.1.
Według planu wystąpić miało pięć zespołów, a początek przewidziano na godzinę 18:30. Obawiałem się, że jakiś zespół wypadnie, będzie straszne opóźnienie albo też przerwy techniczne trwać będą wieki. Jednak jak się później okazało, moje obawy były zupełnie niepotrzebne.
Żadna z kapel nie odpadła, opóźnienie było niewielkie, także około 19:00 mogliśmy usłyszeć mocne dźwięki pierwszej kapeli.

Na pierwszy ogień poszedł młodziutki zespół Intoxicated By Thrash. Pochodzą oni z Radlina i grają w obecnym składzie dopiero od 2010 roku. Zapodali nam mocną thrash'ową muzę lecz niestety popełniają jeszcze sporo błędów, przede wszystkim wokalista ma problemy z równym graniem na basie podczas śpiewania, a tym samym szwankuje tempo.
Muszą jeszcze sporo popracować nad zgraniem całości, bo mimo ciekawych pomysłów słabe wykonanie psuło odbiór całości.
Oprócz własnych numerów zagrali również dwa covery, Sodom, z którym poradzili sobie znakomicie oraz Panterę, gdzie było słabo. Lecz nie oszukujmy się, zagrać Panterę nie jest tak łatwo. Zdecydowanie najmocniejszym punktem kapeli był bębniarz, który urozmaicił słaby występ zespołu.
Koncert nie był tragiczny, ale czeka ich sporo pracy, jeśli chcą koncertować i cokolwiek znaczyć na naszej scenie muzycznej.

Kolejna kapela to Sheol, który przyjechał z Bielska. Powstał on na przełomie 2007/2008 roku i prezentuje muzę z pogranicza thrash i death metalu.
Zagrali mocno, szybko i z polotem. Ich występ podobał się publiczności, o czym świadczyć mógł spory tłumek bawiących się pod sceną ludzi.
Zagrali bardzo dobry koncert, mają również ciekawe pomysły i rzetelne je wykonują. Widać, że przykładają się do tego co robią. Jednak jeśli miał bym się czepiać, to wokal na dłuższą metę troszkę drażnił, przynajmniej mnie.

Po solidnym występie Sheol przyszedł czas na dobrze wszystkim znany Drive - By, który zdecydowanie przyćmił poprzedników.
Po raz kolejny pokazali, że rapowane teksty w połączeniu z mocnym hardcorowym brzmieniem tworzą niesamowitą mieszankę, która zawsze podoba się publiczności.
Lingo dodatkowo podgrzewał i tak już bardzo gorącą atmosferę panującą tego wieczoru w Arcie.
Drive - By to doskonali muzycy, nie ma się do czego przyczepić, a na szczególne słowa uznania zasługuje perkman Sajmon.
Serdeczne dzięki dla chłopaków za dedykowany dla mnie Dekalog.
Jedyny minus ich występu to troszkę ograny materiał. Czekamy z niecierpliwością na nowe kawałki.
Po dość krótkim występie Drive - By przyszła kolej na następną kapelę.

Kolejny zespół przyjechał z Knurowa i nazywa się Whizper. Zaserwowali nam solidną dawkę metalowej muzy, którą bardzo ciężko jednoznacznie zaszufladkować.
Na szczególne pochwały zasłużyła solidna gra perkusisty oraz gitarzysty (Owca), nie ujmując jednak nic pozostałym członkom kapeli.
Zagrali bardzo agresywnie, co przełożyło się na ogólnie pojęte szaleństwo pod sceną.
Niestety tym razem wokal na dłuższą metę stawał się trochę nużący. Cyrax - następnym razem daj więcej z siebie, a będzie perfekto!
Bardzo dobry, impulsywny występ Whizper. Niestety pod koniec został zepsuty przez nagłośnienie, gdzieś zgubił się wokal, który już do końca praktycznie nie był słyszalny.

Teraz przyszedł czas na ostatni zespół, można powiedzieć gwiazdę wieczoru, mowa tu oczywiście o rybnickim hardcorowo - metalowym Pro - Creation.
Oni, trzeba to otwarcie powiedzieć, mają swój patent na nagłośnienie, bo nie po raz pierwszy zabrzmieli o niebo lepiej od pozostałych kapel. W prosty sposób przedkłada się to na doskonały występ. Mimo, iż w składzie mają aż trzy gitary, to wszystko było niesamowicie selektywne i doskonale słyszalne.
Pro - Creation nie miewają słabych koncertów, zawsze stają na wysokości zadania i pokazują, że ponad dziesięcioletni staż do czegoś zobowiązuje. Ciężkie brzmienie gitar, dynamiczna sekcja i charyzmatyczny wokal, a wszystko zagrane na najwyższym poziomie. Ten występ nie miał słabych stron, może po za jedną - skończył się.

Całą imprezę należy ocenić bardzo wysoko, nie było opóźnienia, żadna z kapel nie wypadła, przerwy techniczne trwały możliwie krótko, a publiczność dopisała i doskonale się bawiła. Jedyna niedogodność to ciągłe wybijanie prądu ale cóż to też miało swój urok.
Sądząc po nazwie imprezy: Smash The Winter vol.1, będzie kolejna odsłona z tej serii na co z niecierpliwością czekamy.
Do zobaczenia na kolejnych koncertach.

 

  Zespół Intoxicated By Thrash wystąpił w składzie: Dawid Sówka (bas, wokal), Adrian Sówka (gitara), Patryk Gruszka (gitara), Adrian Wilk (perkusja).  

  Sheol wystąpił w składzie: Rafał Cygoń (wokal), Kamil Łysoń (gitara), Adrian Łysoń (gitara), Marcin Stypuła (bas), Paweł Markisz (perkusja).  

  Drive-By wystąpił w składzie: Lingo (wokal), Kolo (bas), Payoy (gitara), Sajmon (perkusja)  

  Whizper w składzie: Cyrax (wokal), Kizol (gitara), Owca (gitara), Szallet (bas), Troyan (perkusja)  

  Pro - Creation wystąpił w skladzie: Arkadiusz Patalong (wokal), Adrian Czarnota (bas), Pawel Adamczyk (gitara), Marcin Ganczarski (gitara), Bartek Skulski (gitara), Krzysztof Lenard (perkusja)  

  Zdjęcia publiczności:  

Tekst: Tomasz "Konso" Konsek, Grzegorz "Demon" Mroczek

Foto: Tomasz "Konso" Konsek

 
Komentarze Internautów:
 

 


Podaj imię:

Twój komentarz: