| |
Czwartego marca w wodzisławskiej Szufladzie odbył
się wspólny koncert Don't Do That oraz Digger. Na miejscu byłem
zanim zaczęto wpuszczać ludzi i zdziwiło mnie, że na taki koncert
wybrano tak małą miejscówkę. Z początku trochę się tego obawiałem,
byłem przekonany, że gdy ruszy młyn to ludzie się pozabijają.
Na szczęście nie było tak źle.
Pierwszym zespołem, który zagościł na scenie był punk'owy Don't
do that. Chłopaki dostali 40 minut dla siebie, co w zupełności
im wystarczyło. Prezentowali swój własny materiał jak i cover'y
między innymi: Ring of Fire (Johnny Cash) czy Matura (Farben
Lehre).
Sam zespół brzmi jak nieco mniej poukładany Farben, a ich muzyka
sprawdza się na koncertach, co doskonale było widać po reakcjach
publiczności.
Nie obyło się bez kilku potknięć i błędów, ale w muzyce punk'owej
nie chodzi przecież o dokładność, ważne, że zagrali dynamicznie,
mocno, a co najważniejsze porwali ludzi do zabawy.
Trochę uwag można mieć do nagłośnienia, bo cały czas coś szwankowało,
a to jakiś pogłos, a to mikrofon nieco nawalał, wokal za cicho,
ale w gruncie rzeczy dało się wytrzymać i koncert mogę zaliczyć
do udanych.
Zespół planuje nagranie pełnego albumu i mimo, że nie lubię
tego typu muzyki, to tej płyty z przyjemnością posłucham.
Po Don't.Do That.. przyszedł czas na gwiazdę wieczoru.
Digger to zespół, którego nikomu z okolicy nie trzeba przedstawiać.
Panowie mają już niemalże 15 lat hardcore'owego grania na karku
i pokazują, że w ciągu tego czasu nabyli sporo doświadczenia,
które owocuje doskonałymi koncertami. Na tym koncercie miałem
przyjemność doświadczyć kilku niespodzianek.
Standardowo i bez skrupułów swój występ zaczęli od kawałka TESTER,
tłum ruszył jak opętany i zdziwiło mnie, że Szuflada jeszcze
stała. Wszyscy bawili się wyśmienicie.
Chłopaki zaprezentowali nam sporo utworów z ostatniego albumu,
jak choćby UKUTO, SHANPS, LAN'S A LOT czy PATINKY. Jednakże
zespół nie zapomniał o swoich korzeniach, po raz pierwszy miałem
okazję usłyszeć na żywo MOLEPHY, który na koncercie brzmi o
niebo lepiej niż w studio. Tutaj nagłośnienie już nie szwankowało,
jednak pojawiły się drobne błędy muzyków co było mocno słychać
w SHANPS'IE, lecz mimo takich niedociągnięć było dobrze a nawet
bardzo dobrze.
Publiczność standardowo domagała się bisa i tu mega zaskoczenie!
Nie było gniecenia jakiś znanych kawałków, powielania czegokolwiek,
tylko gratka dla oddanych fanów zespołu - kawałek DIGGER, który
miałem przyjemność po raz pierwszy usłyszeć w wersji live. Można
go zobaczyć na You Tube, zrealizowano również dla niego teledysk,
nagrany jeszcze z drugim wokalistą.
Kolejna niespodzianka to stary utwór, jeszcze z demówki, "How
Stop this Noizz" pod tytułem FRUKTY.
Digger po raz kolejny udowodnił, że potrafi zagrać dobry koncert,
zarówno w małym klubie, jak i na dużej scenie. Gitary, sekcja
rytmiczna oraz wokal, wszystko doskonale współgra. Wielkie brawa
za ten występ.
Podsumowując, całościowo impreza jak najbardziej udana, liczę
na więcej takich, oczekuję również nowego dzieła Pszowian.
Szacun dla kapel, publiczności, no i organizatorów.
Z góry przepraszamy za fatalną jakość zdjęć.
|
|