Wywiad Drive-By

Z Lingiem, wokalistą zespołu Drive-By rozmawia Daniel Lach::

 

Daniel Lach:
Serwus! Drive-by to zespół, który na miejscowej scenie istnieje od 2005r. Czy mógłbyś jakoś podsumować te 6 ostatnich lat?

Lingo:
Saluto. Podsumować ostatnie sześć lat można krótko. Tyle właśnie czasu zajęło nam dojście do miejsca w którym teraz jesteśmy. Jak każdy zespół tak i my potrzebowaliśmy prób, pomysłów, szukania stylu, brzmienia, doświadczenia koncertowego. Skład w tym czasie też musiał ulec kilku zmianom i roszadom i w końcu wszystko się ustabilizowało jak należy.

Daniel Lach:
We wrześniu premiera waszego nowego albumu, co przygotowaliście dla swoich fanów?

Lingo:
No przede wszystkim przygotowaliśmy naszą pierwsza płytę i oddajemy ludziom kawał muzyki, bo to o nią tutaj najbardziej chodzi. Wszyscy Ci, którzy słuchali nas na koncertach to mniej więcej mogą mieć wyobrażenie co ich czeka. Jednak ostatecznie konstrukcja albumu może się wydać zaskoczeniem. Pojawiły się utwory, których nigdy nie graliśmy oraz goście o których nikt by nawet nie pomyślał. Wszystko to jednak ukaże się we wrześniu.

Daniel Lach:
Czy można oczekiwać jakiś szczególnych niespodzianek?

Lingo:
Wiesz, muszę przyznać, że oszukiwaliśmy długo ludzi na koncertach. Graliśmy kawałki, które w ostatecznej wersji płytowej mają albo inną oprawę muzyczną albo inne zupełnie teksty. Pojawią się niespodzianki ale związane tylko i wyłącznie z muzyką. Ukaże się też pewien DJ, który zajął się płytą od strony scratch'ów a dla ludzi znających klimat ten człowiek będzie dużym zaskoczeniem, tzw wysoka półka.

Daniel Lach:
Pierwszego Lipca planujecie koncert w rybnickim "Zwierciadle" czy będzie on powiązany z promocją nowego albumu? Można oczekiwać nowego materiału?

Lingo:
Pierwszego lipca w Zwierciadle odbędzie się koncert, który przede wszystkim posłuży do zrobienia ujęć na potrzeby teledysku i wtedy też postaramy się pokazać materiał już bez tych wszystkich przekłamań. Można uznać, że będzie to koncert prapremierowy i mamy nadzieję, że ludzie pomogą nam w tym swoją liczną obecnością. Jako, że wstęp będzie zupełnie za darmo, to jak na piątkowy wieczór opcja powinna być kusząca.

Daniel Lach:
Drive-by prezentuje sobą rapcore. Jak to się ma do klimatów w których siedzą muzycy zespołu? Częściej u was leci O.S.T.R. czy Agnostic Front? :P

Lingo:
I w tym momencie wchodzimy w nasz świat. Świat muzyki, która nie szanuje żadnych reguł, stylów czy wymagań. Najczęściej u nas leci muzyka. Jeżeli jest fajna i buja to nie istotne jest jak to się nazywa albo jaki styl muzyczny reprezentuje. Drive-by składa się z czterech różnych kolesi, którzy jarają się różnymi stylami i mieszają to wszystko w jednym kotle. Teraz prezentujemy rapcore wymieszany z hardcorem ale sam nie wiem czym będzie np. druga płyta. Na pewno jednak będziemy trzymać się jednej rzeczy, że to ma rozpieprzać, bujać i nakręcać.

Daniel Lach:
Wiadomo, że poprzednim squadem w którym się udzielałeś była hip-hopowa Strefa. Jak wspominasz tamten okres twórczości i dlaczego należy on już wyłącznie do przeszłości?

Lingo:
Ale teraz dowaliłeś pytanie Czy to tak wszem i wobec wiadomo to nie byłbym taki pewien ale faktem jest, że tak było. Wspominam super tamte czasy i akcje. Wiele się wtedy nauczyłem, wielu ludzi poznałem. Zobaczyłem co to znaczy branża muzyczna i jakimi prawami się rządzi. Zobaczyłem plusy i minusy wydawania płyt, robienia teledysków i innych ruchów promocyjnych. Myślę, że przy płycie drive-by wiele z tego nam pomoże. Jednak należy pamiętać, że to były lata 1996-2003 i wiele się zmieniło, ale morda nie szklanka, damy radę. Pytasz czemu to już przeszłość? Nie do końca to było to, co czułem na "stówę" i nie mówię tu o hip hopie czy rapowaniu. Bardziej sprawa się miała ku atmosferze wokół tej formacji a przede wszystkim tego, że z moim ziomkiem zaczynaliśmy się coraz bardziej różnic w stylu, treściach a potem i patrzeniu na życie. Tym sposobem podziękowałem za współpracę i powstał drive-by.

Daniel Lach:
Czy pozostali muzycy Drive-by także mają jakieś poboczne projekty?

Lingo:
Wiesz, nikt z nas nie narzuca sobie jakiejś wyłączności czy tez innego reżimu. Każdy robi to co lubi pod warunkiem, że tym nie obniża poziomu zespołu czy też go zaniedbuje. SajOn udziela się jako DJ w pewnym klubie (przy okazji pozdro Wojtek) oraz też jako DJ gra w kapeli Pomau. Kornel jest basistą i lokalnym pajacem w zespole Sari Ska Band. Jedynie ja i Payoy nie udzielamy się nigdzie indziej.

Daniel Lach:
Na ostatniej składance poświęconej legalizacji marihuany DB zamieścił swój utwór "John ty Jaraj". Jak doszło do tego, że ten utwór pojawił się na tym albumie?

Lingo:
To był przypadek. Kawałek był już zarejestrowany w studiu i przypadkiem został pokazany Metrowemu (szacunek człowieku), który kojarzony jest z Grubsonem czy też 3odą Kru a wtedy nagrywał na ten album właśnie z Sari Ska Band. Zostało to pokazane gdzieś dalej a to "dalej" stwierdził, że miażdży. Tak więc poszło. Kwestia legalizacji marihuany jest osobiście przeze mnie popierana tak więc fajnie, że tak wyszło i mogliśmy dorzucić swoje ziarenko.

Daniel Lach:
Niedawno w sieć puściliście singiel, który jak sądzę ma promować nadchodzącą płytę. Trafił na nią wyżej wymieniony kawałek oraz "Taki jest sens". Czemu akurat te dwa utwory z nadchodzącej płyty zostały wybrane na singiel?

Lingo:
Nie było w tym przypadku jakiś konkretnych zamiarów poza jednym. Kawałek "Taki jest sens" łączy w sobie wiele elementów naraz, które zawiera płyta. Mamy tutaj wokal rapowany, darcie kopary, mocne riffy, konkretną moc i przekaz. Pomyśleliśmy, że jest to odpowiedni utwór by wrzucić do szerszego posłuchania, a dodatkowo jak wspomniałem, będziemy robić do tego teledysk. A kwestia "John ty jaraj", to tylko z tego powodu, że jest on kojarzony i tym samym poczyni się do tego, że posłuchasz tego drugiego z ciekawości

Daniel Lach:
Czego możemy się spodziewać w ramach promocji nowej płyty?

Lingo:
W naszym kraju bardzo ciężko jest zaplanować promocję taką o jakiej by marzył każdy zespół. A to z powodu braku pieniędzy, braku znajomości lub też innego gówna, które skutecznie dusi polską scenę. Na pewno będziemy zapieprzać z całych sił by to co robimy dotarło do ludzi. Kolejne teledyski, recenzje, koncerty to te planowane minimum. I tak wszystko zależy od ludzi i tego czy uznane to będzie za dobre czy też nie. Czas pokaże co będziemy wstanie zrobić.

Daniel Lach:
Ostatnie słowo dla Ciebie.

Lingo:
Ostatnie słowo... a raczej myśl... Nie dajcie ludzie się zwariować i przypisać do jakiejkolwiek etykietki. Muzyka to jedyna rzecz, która wolna powinna być od ortodoksji i krótkowzroczności. Tylko tym sposobem można zmienić to całe gówno, które nas otacza. SALUT!